krakow.pl
       

tel: 12 643 50 83
tel: +48 602 270 970

biuro@oyama-krakow.pl


klauzula informacyjna RODO

Kaukaski sukces

Śladami Heraklesa’ 2008


W dniu 19 lipca 2008 roku, Sensei Piotr Picheta z Krakowskiego Klubu OYAMA wraz z trzema kolegami: Maćkiem Chmieleckim, Damianem Granowskim i Tomkiem Muchą dotarł do Gruzji przez Ukrainę, Rumunię, Bułgarię i Turcję.

 

Etap 1 – Lajla (4008 m n.p.m.)


Swanecja to wysokogórski region Gruzji, znajdujący się w środkowej części Kaukazu Wielkiego. Zamieszkany jest przez niezwykle gościnnych i dumnych Swanów, których kultura – z uwagi na trudnodostępny region -kształtowała się w izolacji od reszty ziem gruzińskich. Najwyższym szczytem tego regionu jest Lajla (4008 m), która była pierwszym celem polskiej ekipy– również aklimatyzacyjnym.

Tuż po przybyciu do małej miejscowości Lentekhi w Dolnej Swanecji, zostali gorąco przywitani przez grupę groźnie wyglądających górali. Jak się później okazało, byli to lokalni policjanci, którzy za punkt honoru postawili sobie daleko idącą opiekę nad polskimi turystami. Po spędzonej nocy na posterunku, zostali przewiezieni UAZ-em około 20 km w górę rzeki, skąd rozpoczęli pełen trudności i niespodzianek trzydniowy 25 kilometrowy marsz w stronę Lajli. 23 lipca osiągnęli wysokogórskie hale (około 1700 m), z których rozpoczęli właściwe podejście. Początkowo, trasa wiodła bardzo stromym zboczem, które gęsto porośnięte bujną roślinnością, skutecznie utrudniało im wspinanie z 35 kilogramowymi plecakami. Następnego dnia, po nocy spędzonej na wysokości 2500 m złożyli depozyt pod kamieniami i na lekko, z niewielką ilością sprzętu ruszyli na wierzchołek. Niestety, po raz kolejny góry udowodniły im, że łatwo nie będzie. Niebezpieczne wspinanie bez asekuracji w kruchym terenie wyraźnie ich spowalniało. Na lodowcu (3500 m) znaleźli się o wiele później niż zakładali. Z minimalną ilością sprzętu, pozbawieni namiotów i śpiworów zmuszeni byli do zejścia na zielone łąki i wniesienia ponownie na lodowiec potrzebnego wyposażenia.

To była właściwa decyzja, ale i trudny dla nich czas.

Kolejnego dnia, ruszyli na wierzchołek, aby wreszcie stanąć na upragnionej Lajli (4008 m). Przez następne dwie godziny bezchmurne niebo pozwoliło im cieszyć się niesamowitym widokiem potężnego Kaukazu, w paśmie, którego wyraźnie rysowały się potężne i niebezpieczne wierzchołki Elbrusa, Szchary, czy też Ushby, nazywanej często przez alpinistów Wiedźmą.

Kolos pokryty śniegiem i wiecznym lodem wpuścił ich na wierzchołek. Uraczył widokiem, jakiego nigdy się nie zapomina. Wtedy zrodziła się w nich ta pewność, że można wiele stracić, ale tego, co tam zobaczyli i przeżyli już nikt im nie odbierze.

 
Etap 2 – Kazbek (5047 m n.p.m.)


Region Chewi znajduje się pomiędzy dwoma najwyższymi pasmami Wielkiego Kaukazu, którego granice północne wyznacza Pasmo Boczne z potężną, ale odległą górą Elbrus. Nazwa regionu wiąże się z rzeźbą terenu, która mocno ponacinana wąwozami przypomina krajobraz alpejski (chewi = wąwóz). Nad Chewi majestatycznie góruje potężny Kazbek, który jest jednym z najwyższych szczytów Kaukazu.

Do miejscowości Stepancminda, leżącej u stóp góry Kazbek dotarli 3 sierpnia, pod wieczór. Sprawnie załatwiony nocleg w polskim schronisku (sic!) pozwolił im cieszyć się widokiem lodowej piramidy szczytu, oblanej czerwienią zachodzącego słońca.

Następnego dnia, z samego rana, ruszyli w kierunku wzgórza Gergeti (2080 m), na wierzchołku którego, znajdował się malowniczy Kościół Świętej Trójcy. Od tego miejsca posuwając się na południowy-zachód dotarli do olbrzymiego czoła lodowca. Po przekroczeniu wartkiej rzeki, spływającej kaskadami z wielkich naniesionych głazów, wkroczyli w świat lodowych szczelin. Od tego miejsca zaczęło się pełne niebezpieczeństw kluczenie między nimi. Gwałtowne załamanie pogody, tak typowe dla tego regionu, bardzo szybko sprawiło, że zgubili się w trakcie podejścia. Ich cel, Stacja Meteo (3600 m) była blisko, ale zapadający zmrok, silny wiatr i gęste chmury sprawiły, że dopiero o północy dotarli do celu, kompletnie wyczerpani. Kolejny dzień spędzili na odpoczynku i aklimatyzacji, by wreszcie 6 sierpnia o trzeciej nad ranem wstać i ruszyć w stronę szczytu. Droga prowadziła przez plateau lodowca, trawersowała strome zbocza, przecinała szczeliny, kluczyła między serakami i przerażała nieustannie spadającymi lawinami kamieni. Na przełęczy między dwoma wierzchołkami Kazbeka, ostatnie 50 m stromej, śnieżno-lodowej ściany (50 stopni nachylenia) wyprowadziło ich na upragniony wierzchołek. Zdobyli Kazbek (5047 m) !

Tego dnia na atak szczytowy wyszło sześć zespołów, z czego tylko trzy zameldowały się na szczycie. Byli to m.in. Polacy, którzy zdeterminowani nie chcieli zrezygnować ze swojego wielkiego marzenia.

 
Etap 3 – Ewakuacja z Gruzji

8 sierpnia, w imieniny Piotra wojska gruzińskie starły się z siłami osetyjskimi, wspieranymi przez Rosję. Zaogniona sytuacja zmusiła Polaków do szybkiej ewakuacji z rejonu przygranicznego. 9 sierpnia wrócili do Tbilisi. Dzień później droga wiodąca od Władykaukazu (przejścia granicznego), przez Stepancminda (Kazbegi) do stolicy została zablokowana. Po drodze mijali posterunki wojskowe, wozy bojowe i wielu policjantów. To była już niestety prawdziwa wojna.

Po skontaktowaniu się z polska Ambasadą, zapakowani do miejskich autobusów zostali przewiezieni do stolicy Armenii –Erewania. Tam spędzili noc w hotelu. 11 sierpnia, po trzech godzinach lotu samolotem rządowym byli już w Polsce. Przywitały ich liczne stacje telewizjne, światła, tłum reporterów i cała masa pytań. A oni, no cóż, chcieli tylko wrócić do domu, bo to był ich udany, szczęśliwy koniec wielkiej przygody. OSU !

 

Copyright - 2019 - Krakowski Klub OYAMA